2 DNI w BULDEROWNI dzięki #MikroGranty2 oraz #MinisterstwoSportuITurystyki – DZIĘKUJEMY! Całość zadania dofinansowano ze środków Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej, których dysponentem jest Minister Sportu i Turystyki.
W piątek wyruszyliśmy w drogę by już wieczorem być w malowniczo położonej wiosce Kroczyce w paśmie skał wapiennych Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Nie zniechęciła nas pogoda i zalane drogi… Wiedzieliśmy że nasza BULDEROWNIA jest cudownych budynku TRAFO BASE CAMP i żadna zła pogoda nie jest mu straszna. Na miejscu czekała nas obiado kolacja, nasza wyczekiwana BULDEROWNIA oraz a może i przede wszystkim przemili Gospodarze Pani Aldona wraz Panem Marcinem – właściciele obiektu. Ale mało że właściciele – pomysłodawcy jego oraz ludzie z wielką pasją wspinaczki i nie tylko. Z pasji więc zdromzło się TRAFO a my mogliśmy w tej pasji mieć swój udział
W sobotę od rana tuż po śniadaniu BULDEROWNIA była nasza… na wyłączność Fachowy instruktaż, trochę wiedzy z teorii a reszta to praktyka… do późnych godzin wieczornych… Oczywiście z przerwami. Ponieważ nie zabrakło pysznych dań obiadowych, podwieczorku oraz spaceru po… nie do opisania pięknych skałach Jury. Mieliśmy dużo szczęścia. Okazało się że Pan Marcin, który towarzyszył nam w sobotniej BULDEROWNI był przewodnikiem po Jurze i chętnie wyszedł z nami na spacer by pokazać nam piękno pobliskiego terenu. Zdobyliśmy Górę Zbiorów gdzie niemalże każde dziecko stwierdziło „wróćmy tu – jutro za rok – wróćmy tu jest CUDNIE”. W niedziele poszliśmy oczywiście ponownie już sami znając drogę, co prawda w nieco już w gorszej aurze pogodowej ale ciągnęło nas tam bez względu na wszystko.
BULDEROWNIA bo to ona miała być meritum wyjazdu okazała się być starałem w 10. Każda chwila tam spędzona to podjęty ogromny wysiłek przez dzieci oraz wiele chwil przełamywania siebie swoich oporów lęków czy jakiś osobistych ograniczeń. Udawało się i nie… ale nikt się nie poddawał. To był nasz czas i chcieliśmy wykorzystać go możliwie najmocniej. Nie zabrakło także tego na czym na w Ziarenku zależy najbardziej… Wspólnego przebywania razem by móc bardziej się poznać i polubić. Cóż ta cześć to zwykle późne wieczory a nawet nie przespane noce…. Ale WARTO BYŁO
W niedziele musieliśmy już „oddać” bulderowanie i wracać do domu… Wracamy ale z ogromnym bagażem pięknych nowych doświadczeń, wiedzy, spotkań ale i chyba niedosytu… Można by dłużej , więcej, jeszcze… Nic nie szkodzi wracamy do naszego Ziarenka gdzie czeka nas nasza ścianka wspinaczkowa i bulder gdzie mamy zamiar ćwiczyć dalej i więcej. A być może TRAFO i bulderownia tam oraz piękna okolica jeszcze kiedyś nam się przydały.